Słowo i muzyka w dorocznych obrzędach ludowych

W życiu każdego człowieka następują trzy przełomowe momenty: narodziny, wesele i śmierć. Określane są one jako tzw. obrzędy przejścia (ze stanu w stan) w cyklu obrzędowości rodzinnej. Analogicznie szczególne momenty mają miejsce i w przyrodzie, a dotyczą także i człowieka, który od zawsze się z nią utożsamiał, czuł się nierozerwalnie związany i uważał się za jej pełnoprawnego członka. Układają się one w cykl tzw. świąt związanych z obrzędowością doroczną. W dużej mierze wpisują się w ogólnie znane zjawiska astronomiczne: przesilenia (solstycja - najdłuższa i najkrótsza noc w roku), między którymi mają miejsce i inne święta, ściśle związane z następstwem pór roku i kalendarzem prac gospodarskich ale które swoim przebiegiem nawiązują do tych głównych świąt. W cyklu obrzędowości dorocznej najdłuższa noc, to noc poprzedzająca Boże Narodzenie, natomiast najkrótsza - wigilia świętego Jana Chrzciciela, a w przeszłości legendarna "sobótka" (świętojanka, kupalnocka).

Każdemu z tych świąt towarzyszą ściśle określone tradycją działania obrzędowe, których równoprawnymi elementami są: przewidziana tradycją kolejność zdarzeń, akcesoria, ubiór, gesty, słowa, muzyka i tańce. Z literatury przedmiotu wiadomo, że na terenie dzisiejszego województwa podkarpackiego jeszcze w XIX wieku (a na terenach jego południowej części oraz w Puszczy Sandomierskiej aż do I wojny światowej), tradycyjne rozumienie obrzędu, wiara w jego skuteczne oddziaływanie pozostały żywe. Ma to bezpośredni związek z zachowaniem się w pamięci ludzkiej tradycyjnego modelu obrzędów w praktycznie nie zmienionym przez wieki stanie. Wynika to z głębokiej wiary, podpartej wielowiekowym doświadczeniem o konieczności powtarzania wszystkich elementów danego obrzędu zgodnie z przekazanym przez tradycję wzorcem. Niedopełnienie tego obowiązku mogło skutkować karą Bożą: nieszczęściem, klęską żywiołową czy jakimś niepowodzeniem. Współczesnemu człowiekowi bardzo trudno jest zrozumieć tradycyjny światopogląd, ludową wizję świata i człowieka. Dziś zbrojni w zdobycze nauki ludzie wiedzą, że następstwo pór roku wynika z praw astronomicznych, nie ma związku z wykonaniem określonych czynności a ich niewłaściwe wykonanie czy zaniechanie nie będą miały wpływu na nadejście wiosny czy lata, nie będzie warunkowało wreszcie czy słońce wzejdzie następnego dnia, czy nie.

Ta wiara w nieuchronność kary Bożej, związanej z niedopełnieniem wszystkich czynności obrzędowych w sposób właściwy, zgodny z wielowiekowym wzorcem uchroniła ogromną część poszczególnych elementów od zapomnienia ale i od modyfikacji. Wielkie zmiany i zatarcie tradycyjnego myślenia można zauważyć w związku z okresami "pomiędzy" świętami, w tzw. czasie zwykłym (profanum). Natomiast z uwagi na powyższe, tzw. czas święty (sacrum) sprzyjał zachowaniu wszystkich elementów obrzędu w możliwie niezmienionej formie.

Najbardziej wrażliwymi na zmiany, przyjmowanie modyfikacji związanych z rozluźnianiem wielowiekowej tradycji są niematerialne elementy obrzędowe, m. in. słowa i muzyka. To te elementy są najbardziej narażone na zmiany zachodzące w obrzędowości, sposobie życia i myślenia, rozwój nauki i wszechogarniającą siłę oddziaływania mass - mediów. Toteż nie potrzeba zbyt wnikliwych obserwacji, żeby stwierdzić "na pierwszy rzut oka", że nawet do dziś funkcjonujące niektóre obrzędy zmieniły zasadniczo swój charakter i przebieg a najlepszym, najbardziej widocznym tego wyrazem są właśnie słowa i melodie. Jednocześnie jednak wielokrotnie już przywoływany ludowy sposób pojmowania świata, manifestujący się w wyraźnie widocznej potrzebie trwania przy wielowiekowej tradycji pozwolił na zachowanie przynajmniej niektórych elementów obrzędowych w ludzkiej pamięci, aczkolwiek już od dawna np. pieśni i melodie nie stanowiły integralnej części jakiegoś obrzędu lecz miały jedynie charakter dekoratywny. Niemniej jednak do dziś są one uchwytne i stanowią bezcenną skarbnicę wiedzy o dziś już zapomnianej wizji świata i ludowych tradycjach.

 

Obszerne omówienie obrzędowych pieśni dorocznych ma na celu uświadomienie wszystkim zajmującym się tradycyjnymi zwyczajami i obrzędami (w kontekście ich adaptacji scenicznych) ich specyfiki; ma także służyć pomocą w ich rozpoznaniu i zwrócić uwagę na szereg cech, których nie należy poprawiać i unowocześniać. Takie działania, niestety, są dość często spotykane. Dotyczą np. zastępowania archaicznych wyrazów - dzisiaj niezrozumiałych, przez inne, co niestety powoduje zupełną zmianę znaczenia danej pieśni i jej obrzędowej wymowy (np. w jednej z kolęd życzących zmieniono wyraz ruciany wianeczek na różowy, w innej posadzono Kasię na złoty stolik zamiast na złoty stolec - w języku staropolskim oznaczający tron). Nagminne stało się wyrównywanie liczby sylab w poszczególnych wersach pieśni, rytmizowanie melodii i wtłaczanie jej "na siłę" w ramy metryczne czy wręcz zmiany melodii towarzyszącej danemu tekstowi, bo inna - nowsza - wydaje się być ładniejsza i prostsza. Powszechne jest także skracanie tekstów pieśni, a przy "wyliczankach", tj. gdy dziewczyna wręcza jabłko w kolędzie nie zachowywana jest tradycyjna kolejność wręczania: ojciec, matka, brat, siostra lub matka ojciec, siostra, brat (nie spotykało się innej kolejności!), natomiast przy "ubieraniu dziewczyny" w innej kolędzie, zaczynano zwykle od góry (chusteczka) a na zakończenie wręczano jej pierścionek lub wianek (welonik, czepek) jako jednoznaczny symbol zamążpójścia.

Warto także na zakończenie poświęcić kilka słów tradycyjnemu instrumentarium ludowych kapel. Najbardziej archaiczną "muzyką", która towarzyszyła poszczególnym obrzędom była gra skrzypiec, którym mogły towarzyszyć basy lub bębenek, jako instrumenty rytmiczne (gdy do basów zaczęto zakładać struny fabryczne, wówczas stały się one instrumentem grającym podstawę brzmienia kapeli a jednocześnie nadającym rytm w przebiegu melodii). Z biegiem lat skład kapeli poszerzano, aż wreszcie pod koniec XIX wieku ustalił się tradycyjny skład kapeli: np. u Rzeszowiaków było to dwoje skrzypiec (prym i sekund), klarnet i basy a w Puszczy Sandomierskiej dwoje skrzypiec i basy lub bębenek (klarnet pojawiał się nieco rzadziej). Podobny skład kapeli występował także w południowej części obecnego województwa podkarpackiego. Im bliżej czasów współczesnych, tym częściej ten skład się zmieniał i poszerzał, zaczęły pojawiać się coraz bardziej nowoczesne instrumenty (saksofony, trąbki, harmonie). Warto zaznaczyć, że obecnie tak często występujący w składach kapel akordeon nie jest uznawany za instrument ludowy: na naszych terenach pojawił się bardzo późno, już po II wojnie światowej i właściwie dość szybko wyparł inne, tradycyjne instrumenty. Niestety, powoduje on zupełną zmianę ludowego stylu grania i harmonizacji, zagłusza cichsze instrumenty i w związku z tym nie jest właściwe wstawianie go do składu kapel, szczególnie gdy określa się je mianem "tradycyjne".
Należy także zaznaczyć, że muzyka grana przez kapele była głównie używana "do tańca", natomiast jej przygrywanie "do śpiewu", a już szczególnie obrzędowego, jest niewłaściwe, nie ma charakteru tradycyjnego.

Na szczęście właściwe wzorce konkretnych pieśni i melodii ludowych oraz ich tradycyjnego wykonawstwa zostały utrwalone w fachowej literaturze, a także na taśmach, zawierających wywiady, rejestrowane w trakcie rozmaitych badań terenowych, prowadzonych przez instytucje naukowe, uniwersytety czy muzea. Ogromne zasługi w tym względzie ma Polskie Radio Rzeszów S.A. W swoich archiwach posiada nieprzebrane skarby folkloru, rejestrowane przez wszystkie lata funkcjonowania tej placówki. Dzięki pracy i wielkiemu osobistemu zaangażowaniu jego pracowników (tu szczególne słowa uznania dla redaktor Jolanty Danak - Gajdy), podobnie zresztą jak wszystkich badaczy, niestrudzenie penetrujących tereny obecnego województwa podkarpackiego, udało się uchronić od zapomnienia wspaniałe przykłady autentycznego, tradycyjnego, rodzimego folkloru. Do nich zawsze warto sięgać, wzorować się na nich a także wykorzystywać do prezentacji własnego dziedzictwa kulturowego, z którego my - ludzie współcześni, możemy być dumni, a utożsamianie się z nim i jego propagowanie powinno być obowiązkiem wszystkich tych, którzy są mieszkańcami tego obszaru, tak bogatego we własne, ludowe dziedzictwo.

 

Kolędy życzące

Słuchaj gospodarzu

Wykonawca nieznany

Skoczyła Kasieńka

Kolęda śpiewana przez kolędników z Bud Łańcuckich

Kolęda dla dziewcząt

Kolęda śpiewana w Brzózie Królewskiej koło Leżajska

Kolęda dla kawalerów

Kolęda w wykonaniu Anny Szewczyk z Kamienia

Szczodry wieczór

Kolęda śpiewana w Brzózie Królewskiej

Kolędy apokryficzne

Św. Szczepan

Marii Marek z Żołyni k. Łańcuta

Stała się nam dziś nowina

Pieśń ze Studziana k. Przeworska

A poszła ci była Matuchniczka Boża

Kolęda śpiewana w Zagorzycach

A spis Wojtek

Kolęda w wykonaniu Heleny Hap z Potakówki

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami