Obrzędy weselne
Dzielenie kołacza

Kołacz był jednym z ważniejszych symboli weselnych. Jego wypiekowi towarzyszyło szereg czynności obrzędowych. W okolicach Jarosławia korowaj panny młodej, piekła matka i szacowne kobiety. Przy mieszaniu ciasta śpiewały pieśni wychwalające wielkość korowaja, na którą złożyły się aż z siedmiu krynic woda z trzech łanów pszenica. Po włożeniu korowaja do pieca, drużba tańczył najpierw z łopatą do chleba a następnie ze starościnami. Po wyjęciu korowaja, w piecu nie wolno było nic piec do następnego dnia, bo korowaj uważano za świętość. Kołacz dzielono po oczepinach, w starszych weselach dopiero na drugi dzień po nich. Ponieważ kołacz przechowywano w komorze, to szła po niego "swaszka" ze starszym "swatem". Kołacze "nie mieściły" się w drzwiach, "poszerzano drzwi" bijąc w futryny pięściami. Dopiero gdy "podlano" je wódką lub piwem można było zmieścić je w drzwiach.

Rozbudowaną ceremonię miało dzielenie kołaczy w Łące. "Starszy swat" i "podstarszy" tańczyli z kołaczami trzymając je na ramionach. W trakcie tańca "starsza drużka" i "podstarza" chwytały tańczących swatów zarzucając im na nogi chustki, aby ich niejako spętać i przyprowadzić do stołu, za którym siedzieli "swaszka" z drużbą. Kiedy tancerze bronili się przed spętaniem, weselnicy starali się zabrać cokolwiek z przybrania kołacza. Gdy swatowie zostali spętani, klękali na środku izby i udawali, że nie mogą wstać ponieważ okuleli. Zjawiał się znachor przebrany w łachmany i zaczynał "leczenie" wódką i piwem. Gdy kołacz znalazł się na stole, "swaszka" rozbierała go z przybrania i starszy swat z "podstarszym" przystępowali do krojenia. W tym również napotykali na przeszkody, bo noże okazywały się tępe, ręce im się męczą itp. Dopiero po otrzymaniu wódki lub piwa przystępują do krojenia. Potem "swaszka" obdzielała wszystkich kołaczem i serem a drużba wódką i piwem. Kołacz należało dzielić umiejętnie, bo nie mogło go dla nikogo zbraknąć.

Dzielenie kołacza poprzedzane było targowaniem się o las a potem jego wycinaniem, czyli rozbieraniem kołacza z barwinku, szyszek, jabłek. Po "rozebraniu lasu" okazywało się, że noże są tępe, nie chcą kroić a krojących go "starszego swata" i "podstarszego", opuszczają siły i dopiero po otrzymaniu okupu mogą przystąpić do spełnienia czynności.

Dzielenie kołacza było aktem obrzędowym o doniosłym znaczeniu. Musieli nim być obdarowani wszyscy uczestnicy wesela. Toteż kołacze wypiekano bardzo duże tak, że niekiedy, żeby je wyjąć musiano rozbierać czeluście pieca.

 

Posłuchaj audycji . . .

Czary, mary...

Wesele Grodziskie

Lamenty pogrzebowe

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami