Obrzędy weselne
Oczepiny

Oczepiny odbywały się po pokładzinach. Był to jeden z ważniejszych momentów wesela, wprowadzający panią młodą do grona mężatek. Towarzyszył im szereg symbolicznych czynności.

Pani młoda uciekała i kryła się przed poszukującymi jej drużbami. Czasem poszukiwania trwały nawet kilka godzin. Gdy ją odnaleźli, zaprowadzali do komory, gdzie kobiety zamężne i "swaszka" dokonywały aktu oczepin. W Dąbrówkach koło Łańcuta, kiedy odnaleziono młodą, zakładano jej wianek z cebuli na szyję Mawiano, że są to korale, a dlatego z cebuli, żeby płakała, bo los ją do tego nieraz zmusi. Tak przystrojoną, do tego opasaną jeszcze powrósłem, wnoszono w koszu do izby.
Młoda stawiała opór: dopiero za trzecim razem dawała się posadzić na stołku lub dzieżce, dwukrotnie też zrzucała czepiec, dając go sobie założyć za trzecim razem.

W okolicach Dubiecka młodą sadzano na kolanach młodego. Kobiety zdejmowały mło-dej wianek i zaczesywały jej włosy na "chamełkę" - krążek z gałązki leszczyny lub jabłoni. Potem zakładały jej czepiec i wiązały chustę zwaną czepcową Zawiązanie chusty w węzeł było w pewnym sensie oznaką przejścia młodej do innego stanu, wyłączenie z panieństwa, gdyż w stroju panny młodej nie mogło być żadnego wężła. Oczepinom towarzyszyły obrzędowe pieśni, z których najbardziej archaiczną była pieśń o chmielu:

Oj, chmielu, chmielu szerokie liście
Nasze Kasieńke zaczepiliście.
Żebyś ty chmielu na tyczki nie laz,
Nie robiłbyś z panienek niewiast.
Ale ty chmielu po tyczkach łazisz,
Niejedną panienkę z wianeczka zgładzisz.

Pierwotnie oczepiny odbywały się w komorze, przy udziale mężatek, w tajemnicy przed pozostałymi uczestnikami wesela.

Gdy kobiety "czepiły" młodą, drużbowie rozbijali o zamknięte drzwi komory garnki i miski, nawet strzelali z pistoletów. Po oczepieniu młodą wprowadzano do izby, gdzie następował dalszy ciąg obrzędów.
Od końca XIX wieku oczepiny odbywały się w izbie, w obecności wszystkich gości weselnych. Młodą sadzano na środku izby, pod środkowym tragarzem, na dzieży lub na kolanach młodego. W okolicach Birczy pan młody siedział na konewce z wodą.

W różnych regionach przetrwały niekiedy bardzo długo archaiczne elementy obrzędowości weselnej. U Rusinów, w Sanockiem, drużba czesał młodą i ofiarował na sprzedaż młodemu jako klacz, rzadziej jako jałówkę. Młody zarzucał rozmaite wady i choroby końskie (kulawiznę, szpat, ochwat, kolki, ślepotę). Trwało to czasem kilka godzin. Targowano też warkocz młodej dawniej obcinany przy oczepinach. Młoda pierwszy raz rzucała czepiec za piec, drugi między ludzi, za trzecim razem go przyjmowała. W tym czasie drużba i drużka stali w kącie trzymając zapalone świece. Starali się uczernić sobie twarze.

We wsiach pod Łańcutem, podczas oczepin, pojawiała się postać starej kobiety. Gdy drużbowie i swatowie szukali młodej, by oddać "swaszce", która miała ją oczepić, drużba ucinał szablą róg pieca, do którego broniła dostępu siedząca na nim "baba" z kądzielą.

Mógł to być motyw walki o młodą, gdyż piec uważany był za siedlisko duchów opiekuńczych, które mogła uosabiać przędąca len stara kobieta. Podobne działania występowały także w Brzezinach w Ropczyckiem. Tam także inscenizowano walkę między drużbą a mężczyzną przebranym za starą kobietę, którą drużba wynosił do sieni.

Wyjątkowy zwyczaj towarzyszył oczepinom w Bliznem. Swaszka najpierw przyprowadzała nakryte płachtą ciele, potem barana a na koniec młódkę. Drużbowie przynosili powrósło, sporządzali z niego coś na kształt gniazda, nakładali młodej na głowę, wkładali do niego koguta i trzymali dopóki nie zebrali na czepiec.

Podczas oczepin, pani młoda musiała płakać lub udawać płacz. Jeśli nie płakała, uważano to za uchybienie obrzędowi. Po oczepinach pani młoda siedziała za stołem już nie z drużkami, ale z gospodyniami.

 

Posłuchaj audycji . . .

Czary, mary...

Wesele Grodziskie

Lamenty pogrzebowe

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami