Obrzędy narodzinowe
Ciąża

Kobieta spodziewająca się dziecka musiała przestrzegać licznych zakazów i nakazów, których celem było doprowadzenie do szczęśliwego porodu i uniknięcia niebezpieczeństw na jakie narażona była matka i dziecko.
Matce i nowo narodzonemu dziecku zagrażały liczne niebezpieczeństwa: ludzie rzucający uroki czy demony zwane "mamuny" porywające niemowlęta i podrzucające swoje "odmieńce", dlatego powinna nosić przy sobie chleb i sól uważane za środki zabezpieczające przeciw złym mocom.
Kobieta w ciąży była izolowana, zwłaszcza od obcych, którzy mogli jej zaszkodzić.
Ale ona sama również mogła być zagrożeniem dla innych, dlatego unikano kontaktów z ciężarnymi. Ta obawa przed kobietą w ciąży wynikała z wiary, że podobnie jak mające przyjść na świat dziecko, należała do "innego świata". Była "nieczystą". Nie tylko była narażona na niebezpieczeństwa, zwłaszcza na działanie złych mocy, ale jako w pewnym stopniu "wyłączona" ze społeczności, mogła szkodzić więc jej się obawiano. Wierzono, że mogła spojrzeniem rzucić urok, dlatego nie można było się jej sprzeciwiać ani niczego odmawiać, bo myszy mogły zjeść ziarno. Jeżeli już się jej odmówiło, wtedy trzeba było za nią czymś rzucić, najlepiej żelaznym przedmiotem: nożem czy siekierą.
Mężczyzna jadący w pole, gdy spotkał jako pierwszą osobę kobietę w ciąży, zawracał do domu, bo w tym dniu nie będzie mu się w pracy wiodło. Te wierzenia nie tylko izolowały ciężarną, ale także chroniły ją przed zagrożeniami. Uważano np., że gdyby ktoś uderzył kobietę ciężarną, uschłaby mu ręka.
Zakazy i nakazy miały trzy cele: zapewnienie optymalnych warunków dla przebiegu ciąży i pierwszego okresu życia niemowlęcia, ochrona matki i dziecka przed niebezpieczeństwami zewnętrznymi, a także ochrona ludzi przed niebezpiecznym wpływem kobiety ciężarnej i położnicy oraz przyjęcie nowonarodzonego dziecka do rodziny.
Kobieta powinna jak najdłużej utrzymywać ciążę w tajemnicy. Gdy już okazało się, że jest brzemienną, była odsunięta od pełnego życia w społeczności. Nie proszono jej na wesele ani do trzymania dziecka do chrztu, nie mogła chodzić na pogrzeby. Nie mogła także wykonywać wszelkich prac związanych z wegetacją, doić krów, ubijać kapusty w beczce, także czerpać wody ze studni, bo może poronić lub w wodzie zalęgną się robaki.
W dawnej polskiej praktyce sądowej kobieta brzemienna nie mogła być świadkiem w sądzie, nie mogła też składać przysięgi.

Wszystko, co kobieta robiła będąc w odmiennym stanie, mogło mieć wpływ na dziecko. Stąd zrodziło się tyle zakazów wykonywania przez nią najrozmaitszych czynności.
Przyszła matka nie powinna płakać, bo dziecko będzie smutne, nie powinna jeść prażonego grochu, bo dziecko będzie płakało wielkimi łzami. Gdyby wyszła przez okno, dziecko zostanie złodziejem. Ten zakaz, podobnie jak inny, zabraniający siadania na progu, bo dziecko mogło by się nie urodzić, wynikał z magicznego znaczenia jakie przypisywano oknom i progom, jako granicy.
Do powszechnych należały takie zakazy jak: przechodzenia przez włóki od pługa, bo dziecko będzie miało krzywe nogi, przechodzenia przez powrozy, bo dziecko owinie się pępowiną. Ale mawiano, że gdy matka przejdzie przez łańcuch, na którym prowadzi się krowę, to dziecko będzie zwinne.
Nie wolno jej było wychodzić na rozstajne drogi, przechodzić przez puste pole czy przez granice. Przebywały tam "złe duchy", diabły i demony, niebezpieczne dla kobiety i dziecka.
Pewna grupa zakazów łączyła się z symboliką świata zmarłych - z "innym światem".
Ciężarna nie mogła się np. przeglądać w lustrze, bo dziecko będzie "świdrowate". Ponieważ w lustrze obraz jest odwrócony, świat odbija się "na opak", jest inny, powodowało to, że oczy dziecka stawały się też inne, zezowate. Podobny skutek miało przynieść spoglądanie przez ciężarną przez uchylone drzwi lub dziurkę od klucza. Z "innym światem" łączy się zakaz przędzenia, szycia, naprawiania bielizny. Podobne zakazy, związane z kultem zmarłych, występowały podczas świąt o charakterze zaduszkowym, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki czy Zaduszki.
Przez cały okres ciąży kobieta nie mogła wchodzić do piwnicy czy jakichkolwiek dołów. Dziecko cierpiałoby na duszności albo byłoby garbate. I tu związek ze światem zmarłych jest wyraźny. Garby to cecha kostiumów kolędników (drabów, dziada, Żyda) przedstawiających postacie z "innego świata" - świata zmarłych. Ponadto ciężarna nie mogła: stać w przeciągu - dziecko będzie niedorozwinięte, śmiać się z kalek - będzie kalekie, patrzeć na muzykanta - będzie chorowite, nosić kapusty w fartuchu - będzie biedne, ubogie.
Archaicznym, być może mającym korzenie w przedchrześcijańskim kulcie ciał niebieskich, jest zakaz spoglądania na księżyc, słońce i gwiazdy. Księżyc był związany ze światem zmarłych, ale "wzrastający" także z urodzajem, z gwiazdami związany był ludzki los, spadająca gwiazda oznaczała duszę właśnie zmarłego człowieka. Uważano, że światło księżyca jest bardzo niebezpieczne dla noworodka. Dziecko, na które padł promień księżyca było blade, chorowite, mogło być lunatykiem. Dlatego stawiano na oknie naczynie z wodą, żeby światło księżyca padło na nią. Słońce natomiast cieszyło się wielkim szacunkiem, co wyrażało się witaniem wschodzącego słońca (podobnie jak witano "nowy księżyc"), a porę po jego zachodzie, będącą we władaniu złych mocy, uważano za niebezpieczną dla ludzi.
Kobieta ciężarna nie mogła spoglądać w duży ogień, zwłaszcza pożar, bo dziecko urodzi się z czerwonym znamieniem na twarzy. Uważano, że jeśli ktoś chciał dziecku zaszkodzić, rzucał za ciężarną rozżarzonymi węglami, wtedy miało ono mieć "ognipiór" - białe krosty na zaczerwienionej skórze twarzy i głowy. Krosty u dziecka mogło spowodować rzucenie za brzemienną śmieciami, piaskiem, gliną z pieca, a rzucenie nożem - "zajęczą" wargę.

Przyszła matka powinna unikać "zapatrzenia się" w ludzi brzydkich, rudych, ułomnych, leworękich, bo dziecko przejmie ich cechy. Gdyby w przestrachu, widząc mysz lub szczura, złapała się za twarz, dziecko będzie miało znamię podobne do tych zwierząt. Matka, chcąc mieć ładną córkę wpatrywała się w obrazy świętych, a chcąc mieć ładnego syna - w niebo lub w łany zbóż. Żeby dziecko miało kręcone włosy sypiała na grochowinie albo na kożuchu.

 

Posłuchaj audycji . . .

Czary, mary...

Wesele Grodziskie

Lamenty pogrzebowe

O projekcie

Zgromadzony tu materiał urwala ginące dziedzictwo kulturowe Podkarpacia, popularyzuje kulturę ludową oraz zachowuje jej wartości poprzez dokumentowanie i udostępnienie dorobku twórców ludowych.

Zawiera unikatowe nagrania inscenizacji obrzędów związanych z kalendarzem obrzędowym w regionie. Są to zwyczaje w większości już ginące i dzięki realizacji projektu zostaną zachowane dla przyszłych pokoleń.

 

Skontaktuj się z nami